🙂

🙂

For English scroll down.
Początek tygodnia był bardzo intensywny. Lista spraw do załatwienia tylko wydłużała się, czas uciekał z prędkością geparda, a przedmioty użytku codziennego postanowiły odciąć mnie od wszystkiego. Może Wrzechświat wiedział co robi? Tę chwilę wykorzystałam na przygotowanie obiadu, który pomimom niesprzyjającym wiatrom udał się. Bo wiecie, czasami potrawy nie wychodzą tak jak chcemy 😉 Ostatnio przesoliłam gulasz warzywny. Ups!
Składniki:
Przygotowanie:
Wstawiamy garnek z wodą na makaron. W między czasie kroimy pomidorki na pół, przekładamy do naczynia żaroodpornego. Skraplamy oliwą, doprawiamy solą i pieprzem. Wsadzmy do piekarnika nagrzanego do 180°C.
Czas na farsz. Do naczynia przekładamy ricottę, dosypujemy przyprawy, 1 łyżkę oliwy z oliwek, połowę porcjo parmezanu, pokrojone z cienkie paski suszone pomidory i cebulę. Wszystko mieszamy. Do wrzącej wody dodajemy makaron. Gotujemy przez 8 minut, mają być al dente. Makaron po mału miękknie, a my zrobimy w tym czasie sos beszamelowy. Rozpuścić w rondelku masło, dodaj gałkę muszkatołową i mąkę. Intensywnie wymieszaj. Dodaj sół i pieprz do smaku. Dolewaj po mału mleko ciągle mieszając. Mieszaj aż sos zgęstnieje i zagotuje się. Całość przelej do żaroodpornego naczynia. Muszelki odcedź, przelej zimną wodą. Następnie małą łyżeczką napełni każdą muszelkę farszem i dość gęsto powsadzaj w sos beszamelowy. Wszystko posypujemy resztą parmezanu. Muszelki wsadzamy do piekarnika na 10 minut. Po tym czasie serwujemy pięknie upieczone pomidorki i conchiglioni udekorowane bazylią.
Zjazdłam porcję pyszności i przetrwałam cały dzień. Nawet lista zaległości zmalała.


Conchiglioni pasta with ricotta cheese and dried tomatoes
The beginning of the week was very intense. The list of things to do was only getting longer, time was running with the speed of a cheetah, and everyday objects decided to cut me off from everything. Maybe Universe knew what he was doing? This moment without connection to the world I used to prepare a dinner, which despite the unfavourable winds went perfectly fine. You know, sometimes the dishes do not go out the way we want 😉 Recently, I have over salted the vegetable stew. Oops!
Ingredients:
Preparation:
Put a pot of water on a heat. In the meantime, cut the tomatoes in half, put them in a heatproof dish. Sprinkle with olive oil, season with salt and pepper. Put into the oven preheated to 180°C.
Time to prepare the stuffing. Put into a bowl ricotta, spices, 1 tablespoon of olive oil, half a portion of parmesan cheese, cut into thin strips dried tomatoes and onion. Mix everything. To boiling water add pasta. Cook pasta for 8 minutes, conchiglioni has to be al dente. Pasta is getting softer, stir it from time to time, meanwhile, make Béchamel sauce. Melt butter in a saucepan, add nutmeg and flour. Intensely mix. Add salt and pepper to taste. Slowly stir in the milk. Stir until the sauce thickens and boils. Pour it into the heatproof dish. Drain the shells, pour cold water on them. Then, with a small spoon, fill each shell with stuffing and place it in a thick béchamel sauce. Sprinkle everything with the rest of Parmesan cheese. Put the shells in the oven for 10 minutes. After this time, serve beautifully baked tomatoes and conchiglioni decorated with basil.
I ate a portion of deliciousness and survived all day. Even the list of arrears has decreased.

Pieczone jabłka z dżemem z borówki brusznicy, musem z czarnego bzu i dzikiej róży.
For English scroll down.
Śnieg, hurra! Tori skacze z radości, sama tez chętnie spaceruje po śnieżnym krajobrazie. Wracam po spacerze z różowymi polikami i marzę o gorącej herbacie i czymś smacznym. Dokładnie 3 lata temu jadłam ostatni raz pieczone jabłka. Nie wiem dlaczego tak rzadko jem ten pyszny „deser”. Przedstawiam Wam dzisiaj moje ulubione trzy warianty. Podstawa są dobre, twarde jabłka. Wszystko zależy od tego jakie lubicie, choć zazwyczaj zapieka się Renetę, bo są twarde i lekko kwaśne – idealnie komponują się ze słodkim środkiem. Jednak ja wole twarde, słodkie jabłko, a środek wypełniam dżemem borówkowym brusznica, musem z czarnego bzu czy dzikiej róży. Musy i dżem nie są słodkie, a w połączeniu z cynamonem, odrobina soku z cytryny, jabłkiem i ciepłem piekarnika wszystko zamienia się w chwilę rozkoszy.

Składniki:
Przygotowanie:
Nagrzej piekarnik do 180°C. Odetnij górę (ok 2 cm) od umytych jabłek i wydrąż gniazda nasienne. Jabłka oprósz cynamonem, skropl cytryną, jedno jabłko wypełni musem z czarnego bzu, drugie musem z dzikiej róży, a trzecie dżemem z borówki brusznicy. Wsadź do piekarnika i piecz przez 25-30 minut.
Było warto spędzić te 40 minut w kuchni 🙂


Baked apples with lingonberry jam, elderberry and wild rose mousse
Snow, hurray! Tori jumps with joy and doesn’t want to come back home. I also enjoy walks in a snowy landscape. When I come back home with pink chicks I dream about hot tea and something tasty. Exactly 3 years ago I ate baked apples. I do not know why I eat this delicious „dessert” so rarely. They are so good and easy to make, most of us have apples at home. I wanna show you my favourite three variants. The base is good, hard apples. It all depends on what you like, but usually, we bake Renety (polish name of one type of apples) because they are hard and slightly sour – they blend in perfectly with the sweet centre. However, I prefer hard, sweet apples filled in with lingonberry jam, black elderberry or wild rose mousse. Mousse and jam are not sweet, in combination with cinnamon, a bit of lemon juice, apple and oven heat everything changes into a perfect moment of pleasure.
Ingredients:
Preparation:
Preheat the oven to 180°C. Cut off the top (about 2 cm) from the washed apples and cut the seed nests. Sprinkle apples with cinnamon and lemon juice, one apple fill with black elderberry mousse, the other with wild rose mousse and the third with lingonberry jam. Put in the oven and bake for 25-30 minutes.
It was worth to spend this 40 minutes in the kitchen 🙂


For English scroll down.
Od kiedy zaczął się Styczeń mam wrażenie, że podczas snu wskoczyłam do wehikułu czasu i przeniosłam się w okres wiosenny. O poranku ptaki ćwierkają radośnie, promienie słońca rozgrzewają, a nawet pojedyncze kwiaty napawają optymizmem. Dzień jest dłuższy…o te kilkanaście sekund, ale zawsze. Niestety kalendarz codziennie przypomina, że to jeszcze nie ten czas. I nawet dzisiaj można było poczuć zimny powiew powietrza. Brry!
Aby rozgrzać się dobrze na stole pojawił się dzisiaj Makaron Mie z duszonymi warzywami. Została jedna porcja, w sam raz na jutrzejszy lunch w pracy 😉

Składniki na 4 solidne porcje:
Warzywa:
Sos:
Przyprawy:
Wstaw garnek z wodą na gaz. W tym czasie możemy przygotować wszystkie warzywa do duszenia.
Cebulę, cukinię i rzepę kroimy na pół, a następnie na cienkie plasterki. Papryki kroimy na 4 części i wąskie paski, a pora w krążki. W dużej patelni (na prawdę dużej) umieść wszystkie składniki na sos, wymieszaj. Kiedy sos zacznie bulgotać dodaj cebulę i paprykę. Dusimy przez ok. 5 minut i dodajemy cukinię i resztę przypraw. Przykryj patelnię. Zerknij do wody na makaron. Pewnie już bulgocze. Wsadź makaron, jeżeli nie mieści się w garnku, pokrusz go trochę i przykryj garnek. Makaron będzie gotował się 6 minut, to jest czas w którym warzywa nabiorą aromatów i będą odpowiednio miękkie. Odcedzony makaron umieszczamy na patelni, całość mieszamy, aby nasz sos pokrył makaron. Po chwili (2-3 minuty) dodajemy por i rzepę. Całość mieszamy. Podajemy obsypane odrobiną szczypiorku. Na stole warto postawić sos sojowy i sezam.
Makaron można zabrać ze sobą do pracy, jest pyszny na zimno. Idealnie zmieści się w Waszym Lunch Box’ie.

Mie Noodles with vegetables in soy sauce with cane sugar
Ever since January began, I have the impression that during my sleep I jumped into a time machine and moved into the spring period. In the morning, the birds chirp happily, rays of the sun warm me up, even single flowers fill with optimism. The day is longer… for a dozen or so seconds, but always. Unfortunately, the calendar reminds me that this is not the time. And what’s worse, even today I could feel the cold breath of air.
To get warmer today, Mie Noodles with stewed vegetables appeared on the table. One portion left, perfect for tomorrow’s lunch at work 😉
Ingredients for 4 solid portions:
Vegetables:
Sauce:
Spices:
Preparation:
Put a pot of water on a gas. During this time, we can prepare all vegetables for stewing. Cut the onion, zucchini and turnip in half and then into thin slices. Peppers cut into 4 pieces and then in narrow strips, cut leek into rings.
In a large pan (really big) put all the ingredients of the sauce, mix. When the sauce starts bubbling, add onion and peppers. Stew for about 5 minutes and add zucchini and the rest of the spices. Cover the pan. Take a look at the water for noodles. Probably already bubbling. Stick the noodles, if it does not fit in the pot, crush it a little and cover. Noodles will boil for 6 minutes this is the time when vegetables will acquire aromas and will be soft enough. Place the strained noodles in a pan, mix everything so the noodles will be covered with a sauce. After a moment (2-3 minutes) add leek and turnip. Mix everything. Serve sprinkled with a bit of chive. Put on a table soy sauce and sesame to add to single portions.
You can take noodles to work, cold noodles are still delicious. It perfectly fits in a Lunch Box.

2017 rok był bardzo intensywny. Pełen różnobarwnych emocji, przepięknych momentów, wspaniałych ludzi, niesamowitych widoków. Miło jest wspominać wszystkie te momenty 🙂
2017 was a very intense year. Full of colourful emotions, beautiful moments, fantastic people, incredible views. It’s nice to remember all these moments 🙂

For English scroll down.
Odliczam już godziny do końca 2017 roku. Jaki był dla mnie? Tuż po 1 Stycznia przeczytacie po jakich „górach” chodziłam przez ostatnie 365 dni i zobaczycie moje ulubione wspomnienia.
Między pysznościami, które wybraliście na Sylwestrową Noc, postawcie półmisek z szynką szwarcwaldzką lub prosciutto faszerowaną bryndzą i szczypiorkiem. Przekąska w sam raz na jeden kęs.
Składniki:
Przygotowanie:
Odlej wodę z bryndzy, bryndzę wyłóż na talerz, polej łyżeczką oliwy z oliwek, dodaj szczyptę pieprzu. Wymieszaj. Na każdy plaster szynki nakładaj warstwę bryndzy (średnio 1,5 łyżeczki na plaster), połóż dwa kawałki szczypiorku szerokości plastra i zroluj. Każdą roladkę przekrój na pół. Małe roladki wyłóż na półmisek. Bon Appétit!
Zostało trochę bryndzy, przełóż do miseczki, skrop oliwą, posyp szczypiorkiem. Idealnie smakuje z chrupiącym pieczywem.
Szczęśliwego Nowego Roku!


Black Forest ham with sheep cheese and chives
I’m counting down the hours until the end of 2017. What was it for me? Just after 1st of January, you will read on what mountains I walked for the last 365 days and see my favourite memories.
Between the delicacies that you chose for New Year’s Eve, put a platter with Black Forest ham or prosciutto stuffed with sheep cheese and chives. A snack just right for one bite.
Ingredients:
Preparation:
Drain the water from the sheep cheese, put the cheese on a plate, pour a teaspoon of olive oil, add a pinch of pepper. Mix. For each slice of ham put a layer of sheep cheese (an average of 1.5 teaspoons per slice), place two pieces of chives of the ham slice width and roll. Cut each roll in half. Place small roulades on a platter. Bon Appétit!
There is a little sheep cheese left, put it into a bowl, sprinkle with olive oil and chives. It tastes great with crispy bread.


For English scroll down.
Mam wrażenie, że przez mieszkanie przebiegło stado reniferów. Chyba muszę wysłać szybki list do Świętego Mikołaja, aby podesłał czerwononosego do pomocy w sprzątaniu 😉 Jeszcze ktoś potrzebuje pomocy? Jutro Wigilia i czas Świętowania. Jeżeli jeszcze szukacie pomysłu na małe co nieco na umilenie tych ciepłych, rodzinnych dni lub na dodatek do prezentu dla kogoś bliskiego proponuję Wam domowe czekoladki. Zrobicie je w maksymalnie godzinę (już z mrożeniem) + czas pakowania 😉
Składniki:
dekoracja:

Przygotowanie:
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Rozpuszczoną odłóż na bok aby trochę zgęstniała. Na tacce, która zmieści się w zamrażarce, rozłóżcie papier do pieczenia. Z czekolady możecie tworzyć ulubione kształty misie, języczki, choinkę. Posypcie ulubionymi dodatkami, mnie najbardziej smakuje połączenie chilli i skórki z pomarańczy. Wsadźcie do zamrażarki na 30 minut. Czekoladki warto przechowywać w chłodnym miejscu.
Wesołych Świąt!
Home-made chocolate bars for Christmas and not only
I have an impression that a herd of reindeer ran through the home. I guess I have to send a quick letter to Santa to send a red-nose to help clean up 😉 Anybody else needs help? Tomorrow is Christmas Eve and the time of celebration. If you are still looking for an idea for a little something for these warm, family days or as an addition to a gift for someone, I suggest homemade chocolates. You can make them in a maximum of one hour (already with freezing) + packing time 🙂
Ingredients:
decoration:
Preparation:
Melt the chocolate in a water bath. Once dissolved, set aside to make it slightly thicker. Place the baking paper on the tray that will fit into the freezer. Create with chocolate your favourite shapes: teddy bears, tongues, Christmas trees. Sprinkle with your favourite topping, my favourite combination is chilli and orange skin. Put chocolate bars in the freezer for 30 minutes. Chocolates should be stored in a cool place.
Merry Christmas!

For English scroll down.
Wejdź na pokład. Przed nami otwarte wody, sprzyjające wiatry, załoga wątpliwego pochodzenia, stare mapy, kompas i rum. Kierunek: bezludna wyspa, której piaski skrywają skrzynie wypełnione po brzegi soczystymi figami, daktylami i morelami. A to Ci skarb! Arrr! A Wam jaki kierunek wskazała mapa? I… dlaczego skończył się rum?

Składniki:
Przygotowanie:
Suszone owoce zalej rumem i zostaw na kilka godzin, najlepiej na całą noc. Następnego dnia przełóż owoce na sitko i odcedź nadmiar płynu. Aromatyczny rum (na mały łyczek) wypij na zdrowie! Piekarnik nagrzej do 180°C. Rozwiń ciasto filo, posyp cynamonem. Owoce wyłóż wzdłuż dłuższego brzegu, zwiń ciasto w rulon. Przełóż na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Posmaruj wierzch ciasta roztopionym masłem. Piecz przez 20 minut lub aż będzie złoto brązowe.
Po ostudzeniu posyp cukrem pudrem.

Pirates strudel with dried fruits
Come aboard. Ahead of us are open waters, favourable winds, a crew of dubious origin, old maps, compass and rum. Direction: uninhabited island, which sands hide chest filled to the brim with juicy figs, dates and apricots. That’s the treasure! Arrr! And what direction did the map show you? And… why is the rum gone?
Ingredients:
Preparation:
Pour rum over dried fruits pour and leave for a few hours, preferably overnight. Next day, put the fruit on a strainer and strain the excess liquid. Aromatic rum (for a small sip) drink for health! Preheat the oven to 180°C. Spread the filo pastry, sprinkle with cinnamon. Place the dried fruits along the long edge, roll the dough into a roll. Put on a baking tray lined with baking paper. Brush the top of the dough with melted butter. Bake for 20 minutes or until it is golden brown.
After cooling, sprinkle with powdered sugar.

For English scroll down.
Wstałam dzisiaj super wcześnie. Za oknem było jeszcze ciemno, kot leniwie przeciągnął się, Tori zamachał ogonkiem. Czas na spacer. Jednak, zanim kolejny dzień rozkręcił się na dobre zatrzymałam się na chwilę 🙂 upiekłam croissanty z kremem czekoladowym. Proste, chrupiące, gorące, bo prosto z pieca, a do tego mała czarna kawa. Poranek idealny 🙂
Sięgnęłam po gotową wersję ciasta na croissanty. Mam nadzieje, że kiedyś znajdę chwilę między minutami i zrobię ciasto sama od początku.
Składniki:
Przygotowanie:
Ciasto kroimy na trójkąty, nakładamy krem czekoladowy. Zawijamy. Pieczemy w piekarniku nagrzany do 165/170°C przez 20-25 minut. Podajemy po 5 minutach….wcześniej za gorące 😉
No cóż u mnie widać, że domowa robota. Są krzywe, ale za to jakie urocze i pyszne. Śniadanie idealne. Wszystkie dzisiejsze sprawy załatwiłam znacznie szybciej 🙂


I got up super early today. Outside the window it was still dark, the cat languorously stretched, Tori waved his tail. Time for a walk. However, before the next day started for good I stoped for a moment 🙂 I baked croissants with chocolate cream. Simple, crusty, hot, because straight from the oven, and a small black coffee. Perfect morning 🙂
I used a ready-made croissant pastry. I hope that someday I will find a moment in between minutes and I will make the cake itself from the beginning.
Ingredients:
Preparation:
Cut the pastry into triangles, put on a chocolate cream. Wrap. Bake in the oven preheated to 165/170°C for 20-25 minutes. Serve after 5 minutes … before it’s too hot 😉
Well, I can see that croissants are home-made. They are crooked but charming and delicious. Perfect breakfast. All things to do today, I did much faster 🙂
For English scroll down.
Niestety nie umiem robić na drutach… Nie odziedziczyłam magicznych umiejętności po mojej mamie, ani babci. Dziewczyny mają dwie złote ręce jeżeli chodzi o robienie swetrów, kolorowych patchworkowych koców, miękkich szalików i czapek. Babcia jest mistrzem w robieniu ciepłych skarpetek, w których zimą chętnie śpię…Cóż mogę powiedzieć, zrobiłam się strasznym zmarzluchem. Nie wspominając o długich spacerach, po których wracam z różowymi polikami, ale najchętniej zawinęłabym się kocykiem i usiadła przed kominkiem…najlepiej gdzieś pośrodku lasu i w górach…rozmarzyłam się 🙂 Na rozgrzanie dobra jest też zupa krem z czerwonych i pomarańczowych warzyw.
Składniki:
Wszystkie warzywa pokrój na mniejsze części. W garnku podgrzej oliwę, dodaj cebulę i czosnek. Smaż przez 2-3 minuty. Dodaj warzywa, sos pomidorowy, przecier i wodę. Wymieszaj wszystko i gotuj przez 25-30 minut. Następnie dopraw solą i pieprzem do smaku, dodaj przyprawy. Wymieszaj i gotuj jeszcze przez 5-10 minut. Zblenduj zupę. Porcję kremu podaj z małymi grzankami, szczyptą zmielonych pestek dyni i oliwą z oliwek.

Unfortunately, I can not knit… I didn’t inherit magical abilities from my mother or grandmother. Girls have two gold hands when it comes to making sweaters, colourful patchwork blankets, soft scarves and hats. My grandma is a master in making warm socks, in which I happily sleep during winter time… What can I say, I’m a chilly person. Not to mention long walks, after which I come back with pink cheeks, but I would gladly wrap in a blanket and sit in front of the fireplace… preferably somewhere in the middle of the forest and in the mountains… I think I just daydreamed 🙂 After a long walk very good is creamy soup made of red and orange vegetables.
Ingredients:
Preparation:
Cut in small pieces all ingredients. Place in a deep pot olive oil, add onion and garlic, heat it for 2-3 minutes. Then add vegetables, tomato sauce, tomato concentrate and water. MIs everything and boil for 25-30 minutes. After that time season with salt, pepper and add spices. Mix and cook for next 5-10 minutes. Blend everything. Serve soup with bread croutons, a pinch of finely ground pumpkin seeds and olive oil.
