Kategoria: Słodko mi

Ciasto francuskie z jabłkami

Ciasto francuskie z jabłkami

Ostatnio mam słabość do ciasta francuskiego 🙈 doszukuje się dwóch powodów. Pierwszy to, że od jutra zaczynam jeść trochę inaczej, nie chce używać słowa dieta, bo to za bardzo zobowiązujące i wywołujące lawinę pytań. A drugi powód to, że trzeba zjeść te pyszności, które są w lodówce w ramach idei: zero waste. W związku, z czym w piekarniku ląduje ciasto francuskie, wyłożone po brzegi cienko krojonymi jabłkami, posypane cukrem trzcinowym, cynamonem i imbirem. Po 20 minutach słodkości są już na stole, a po 30 minutach (licząc od momentu wsadzenia do piekarnika) nie ma połowy… Od jutra z tego przepisu zostaną tylko jabłka, cynamon i imbir 😊 Ale zastrzegam sobie tzw. cheat day. I już wiem, co zjem podczas pierwszego z takich dni… zupę z serków topionych 😊

ciasto francuskie jabłka
ciasto francuskie jabłka

Składniki:

  • opakowanie ciasta francuskiego
  • 2 jabłka
  • 1 łyżka cukru brązowego
  • 1 łyżeczka cynamony
  • 0,5 łyżeczki tartego imbiru

Przygotowanie:

Nastawiamy piekarnik na 200oC. Ciasto francuskie rozkładamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Jabłka kroimy na pół i następnie w cienkie plasterki (półksiężyce). Gniazda wycinam na końcu jak już mam gotowe plasterki. Układam ciasno jabłka tak aby nachodziły na siebie w trzech rzędach na cieście. W miseczce mieszamy cukier, cynamon i imbir. Posypujemy jabłka. Pieczemy przez 20 minut.

Uwielbiam zapach pieczonych jabłek, cynamonu i imbiru. Pychota! Na ciepło smakuję obłędnie, pewnie dlatego tak szybko znika…

ciasto francuskie jabłka
ciasto francuskie jabłka
ciasto francuskie jabłka
ciasto francuskie jabłka

(Nie)dokończone myśli…posypane cynamonem

(Nie)dokończone myśli…posypane cynamonem

Rok 2020…był pełen (nie)dokończonych rozmów…zawieszonych w pół zdania, do których nigdy nie było okazji wrócić; (nie)dokończonych spotkań, które mogłyby odbywać się nieprzerwanie; (nie)dokończonych myśli, chwil, momentów, sekund, które uleciały, robiąc miejsce na nowe; (nie)dokończonych wideo-spacerów, które kończyły się za szybko; (nie)dokończonych dni, bo gdy zachodziło słońce, zawsze pojawiało się to samo pytanie – już?; (nie)dokończonych planów, bo wszyscy musieliśmy zweryfikować swoją codzienność…(nie)dokończonych…pomimo tego, ze ten rok był przepełniony niedokończonymi momentami, był też pełny tych dokończonych. Kolejna książka dobiega końca, zbliża się czas nowych myśli, rozmów, spotkań!

Takim dokończonym wstępem zapraszam Was na ślimaczki cynamonowe z ciasta francuskiego. Zdjęcia zrobiłam jak jeszcze była kalendarzowa jesień…gdzieś na początku grudnia. W jednej z książek, do których wracam deszczowymi popołudniami, znalazłam zasuszone liście. Patrząc przez okno wydaje się, że pasują idealnie do panującej aury.

ślimaczki cynamonowe
ślimaczki cynamonowe

Składniki:

  • 1 opakowanie ciasta francuskiego
  • 2,5 łyżki cukru brązowego
  • 1,5 łyżki cynamonu
  • skórka starta z 1 cytryny
  • 1 łyżeczka imbiru w proszku (opcjonalnie)

Przygotowanie:

W miseczce wymieszaj cukier trzcinowy, cynamon i skórkę z cytryny (i imbir, jeżeli używasz). Rozwiń ciasto francuskie, posyp mieszanką, ciasno zwiń wzdłuż dłuższego boku i pokrój w ok. 1 cm kawałki. Ułóż na blaszce, w odstępach, przykrytej papierem do pieczenia. Piecz przez 13 min w piekarniku nagrzanym do 200oC.  

Gotowe „ślimaczki” smakują obłędnie na ciepło, ale zimno też są pyszne. Idealne do herbaty lub kawy.

ślimaczki cynamonowe
ślimaczki cynamonowe
ślimaczki cynamonowe

Oh ‘Deer’ Christmas is here! Czyli poranne babeczki z twistem Świątecznym

Oh ‘Deer’ Christmas is here! Czyli poranne babeczki z twistem Świątecznym

Za trzy dni Święta. Prezenty nie spakowane, paczki nie wysłane, pierniczki nie upieczone, kartki świąteczne niewypisane. Nie wspomnę o innych sprawach… poczekajcie, co to miało być? Zakupy! Zakupy mhm… dobrze, że chociaż jest lista. Za to światełka już wiszą i inne ozdoby też. W Świąteczny nastrój wprowadza mnie od rana, jak co roku, Chris Rea, Frank Sinatra, Ella Fitzgerald, Dean Martin, Louis Armstrong i inni. Od rana śpiewam o Rudolfie i przypominam Toriemu, że obiecał czerwononosemu reniferowi pomóc ciągnąć sanie Mikołaja, aby zdążył zajrzeć do dwóch kochanych dziewczynek (J i M), które tak dzielnie towarzyszą nam w wirtualnych spacerach 😊 ale o tym może innym razem.

Marząc o śniegu za oknem, zabrałam się, w myślach oczywiście i z kubkiem kawy, do planowania zadań. Od czegoś trzeba zacząć. I zaczęłam… od babeczek. Bo czy Włosi nie mają racji, zjadając na śniadanie coś słodkiego i popijając tę słodkość czarną, aromatyczną kawą? Mają! I chociaż staram się jeść racjonalnie, to raz na jakiś czas, poranne słodkości są jak promienie słońca rozjaśniające najciemniejszy dzień, czyli po prostu potrzebne.

Przepis pochodzi z włoskiego kanału YouTube, który pokazała mi ciocia Ala. Poza babeczkami znajdziecie tam całą masę szybkich, prostych i pysznych przepisów. I dużym plusem są napisy po polsku, w końcu nie wszyscy mówimy po włosku 😉

Oh ‘Deer’ Christmas is here! Czyli poranne babeczki z twistem Świątecznym
Oh ‘Deer’ Christmas is here! Czyli poranne babeczki z twistem Świątecznym
Oh ‘Deer’ Christmas is here! Czyli poranne babeczki z twistem Świątecznym

Kanał na youtube to: Il Rifugio Perfetto

Zwracam Wam uwagę na proporcje, Pani podaje je w gramach, a gram oleju nie równa się gramowi mąki. Bez problemu po wrzuceniu w Internet hasła kalkulator gram na ml znajdziecie co trzeba 😊

Składniki na wersję podstawową babeczek:

  • 100 g mąki
  • 100 g cukru
  • 2 jajka
  • 100 g mleka = 96.805 ml
  • 70 g oleju = 76.087 ml
  • 10 g drożdży instant
  • 1-2 kostki czekolady

Dodatki na twist świąteczny:

  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 2/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • ½ łyżeczki sproszkowanego imbiru

Ubijamy jajka z cukrem. W miseczce mieszamy mąkę z drożdżami i przyprawami korzennymi. Mieszamy. Wlewamy olej i mleko. Mieszamy, aż ciasto będzie gładkie i rozlewamy do foremek. Babeczki możemy posypać pokruszoną gorzką czekoladą. Pieczemy ok. 25 min w piekarniku nagrzanym do 160oC (bez termoobiegu). Oczywiście możecie zrobić bez dodatku przypraw korzennych.

Po takim zastrzyku 'słońca' wzięłam się za wypisywanie kartek i przygotowanie paczek do wysyłki 😊 Czy jeszcze ktoś z Was wysyła kartki? Ja lubię!

Oh ‘Deer’ Christmas is here! Czyli poranne babeczki z twistem Świątecznym
Czekoladowe ciasteczka na osłodę spacerowych spotkań

Czekoladowe ciasteczka na osłodę spacerowych spotkań

Kiedy ostatnio spotkaliście na swojej drodze czarnego kota? Mnie na spacerach zdarza się to bardzo często. Był to albo cały czarny kot, albo biało-czarny, czasami czarno-ciemno brązowy, niekiedy sprytnie przemykający między samochodami, a czasami przyglądający się nam z bezpiecznego dystansu. Było ich tak dużo, że po 10 spotkaniach przestałam liczyć. Ale oczywiście zastanawiałam się, nie raz, jak to jest z tymi zabobonami? Wierzyć w to nieszczęście? Iść inną drogą? A może po prostu zawrócić… Za każdym razem, pomimo chwil zwątpienia, szliśmy z Torim do przodu. I co? I wszystko jest ok! Przecież czarne koty przynoszą szczęście i pomyślność. Tak mawiają w Szkocji, Francji czy Belgii. Czy mogą się mylić? Nie sądzę! A przynajmniej ja z Torim tak uważamy! Ale dla pewności przeczytajcie krótki artykułu o tym jak czarne koty są postrzegane w różnych krajach świata https://www.focus.pl/artykul/czarny-kot-przynosi-pecha-bzdura-sa-miejsca-gdzie-przynosi-tylko-szczescie?page=1

Następnym razem jak przebiegnie mi drogę czarny kot – pomyślę życzenie! A może się spełni! 😉

Czekoladowe ciasteczka na osłodę spacerowych spotkań
Czekoladowe ciasteczka na osłodę spacerowych spotkań

Dla osłody ostatniego spotkania z kotem, czarno-ciemno brązowym upiekłam czekoladowe ciasteczka. Czekolada równa się uśmiech. A uśmiechać się warto zawsze i dużo, nawet jak chowamy go (w czasach #zostanwdomu) za maseczką lub gdy przebiegnie nam drogę czarny kot.

Składniki:

  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady (200 g)
  • pół kostki masła
  • 3 jajka
  • ¾ szklanki cukru
  • ¾ szklanki mąki

Przygotowanie:

Nastaw piekarnik na 180oC bez termoobiegu. Czekoladę i masło roztop w kąpieli wodnej. Ciemna brązową masę odłóż na bok, aby przestygła. W dużej misce ubij jajka z cukrem na puszystą masę. Dosypuj cukier w trzech porcjach. Wkręć następnie mąkę w 3 porcjach i dodaj czekoladę z masłem. Całość wymieszaj aż połączą się składniki. Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia uformuj ciasteczka. 1,5 łyżki to jedno ciastko. Nałóż masę tak aby zostawić troszkę większą przestrzeń między ciasteczkami, rozleją się na boki. Piecz przez 9-10 minut. Wyciągnij i przykryj ściereczką. Maczaj w kawie, herbacie, nałóż swój ulubiony dżem, albo złóż dwa ciasteczka z ulubioną masą, np. gęstym kremem czekoladowym, po środku. Mniam!

Czekoladowe ciasteczka na osłodę spacerowych spotkań

Sernik Dziadka – dobry cały rok!

Sernik Dziadka – dobry cały rok!

Od kogo wziąć przepis na sernik jak nie od Dziadka! Taki sprawdzony, przez lata pielęgnowany, co roku przygotowywany. Najlepszy! Po prostu sernik Dziadka!

Przewertowałam notes z przepisami…pusto! Wypchany pod brzegi notatkami, kartkami zapisanymi różnymi myślami, a o serniku nic a nic. No dobrze, trzeba zadzwonić do Dziadka Florka! W trakcie rozmowy Dziadek słusznie zauważył, że pytam się o przepis na sernik co roku! Pomyślałam i powiedziałam na głos: o rety, ale wstyd! 😊 Usłyszałam śmiech po drugiej stronie telefonu. Dlatego tym razem skrupulatnie zapisałam wszystkie składniki i jak przygotować sernik… noo…z małymi niewiadomymi. Małe niewiadome dotyczyły ilości mielonego sera i cukru pudru.

– Dziadku, ile potrzeba cukru pudru?
– Dziubku, no wiesz, tak na oko, żeby nie było za słodkie – powiedział Dziadek.
– ¾ szklanki, cała szklanka?
– Tak, żeby było smaczne. Przecież nikt nie będzie tego oceniał – zażartował.
– No tak. A ile sera? Kilogram?
– Za dużo. Większy pojemnik niż ten mniejszy, ale może być więcej. Przecież i tak wyjdzie smaczny – ochoczo dodał Dziadek.
– Racja! – odpowiedziałam i powiedziałam, że zadzwonię jak upiekę.

Dziadek miał rację! Wyszedł pyszny! 😊

I to były właśnie te dwie niewiadome, które zostały rozwiane w procesie przygotowywania sernika. Oficjalnie przedstawiam Wam (i mam zanotowane w dwóch miejscach) przepis na sernik Dziadka. Smakuje cudownie nie tylko na Wielkanoc, ale pasuje idealnie do herbaty w słoneczne późne popołudnie kiedy będziecie siedzieć na balkonie i patrzeć na zachodzące słońce.

sernik Dziadka
sernik Dziadka

Składniki:

  • 600 gramów białego sera mielonego
  • szklanka cukru pudru
  • 3 jajka – żółtka i biała osobno
  • sok z połowy cytryny
  • 2 łyżki budyniu śmietankowego
  • 1 łyżeczka proszek do pieczenia – opcjonalnie – piekę zawsze bez

Przygotowanie:

Oddziel żółtka od białek jaj. Do dużej miski przełóż ser i wkręć pojedynczo żółtka, dodawaj partiami cukier puder (na trzy razy), sok z połowy cytryny i budyń (proszek też, jak używasz). Miksuj do otrzymania puszystej masy. Odstaw. W osobnej miseczce ubij białka na sztywną pianę, następnie dodaj (w trzech partiach, ale się uparłam) do masy serowej. Delikatnie wmieszaj. Przelej do formy (ok. 26 cm wyłożonej papierem, brzegi posmaruj masłem). Piecz w piekarniku nagrzany do 180oC przez 45 minut.

Nie lubię ciast z proszkiem do pieczenia, więc nigdy nie dodaje. Może i mój sernik jest dość płaski, ale za to mogę go zjeść więcej, przecież porcja „taka mała” 😉

W trakcie rozmowy via internet fajnie było pokazać Dziadkowi upieczony sernik 😊

sernik Dziadka
sernik Dziadka
Let it Snow! Let it Snow! Let it Snow!

Let it Snow! Let it Snow! Let it Snow!

Oh, the weather outside is firghtful
But the fire is so delightful
And since we’ve no place to go
Let it Snow, let it Snow, let it Snow…

Świąteczne melodie umilają krzątanie się po kuchni szturmem odbitej po remoncie 😉 Prawie gotowej, bo jeszcze na podłodze potykam się o nierozpakowane pudła, ale już z uśmiechem na twarzy…. widać światełko na końcu tunelu. Kalendarza za to chyba przyśpieszył… Święta już za 2 dni (no, może bardziej za 1,5), a za oknem zero śniegu, temperatura dodatnia, choinka jeszcze nie kupiona, prezenty nie zapakowane, ale chociaż pierniki upieczone. Wyjątkowo takie inne… w przyszłym roku mam nadzieje, że okres przed świąteczny będzie znacznie spokojniejszy i zrobię takie z ciasta dojrzewającego. Marzenie zapisane na kartce ląduje w „Pudełku z marzeniami”.

Let it Snow! Let it Snow! Let it Snow!

Gotową masę piernikową kupiłam w Ikei (yeah, yeah!!). Pierniki powstały w przeciągu pół godziny z myciem podkładu do wałkowania. Idealnie dla zabieganych, czyli dla mnie! Zabawa zaczęła się jak wpadłam na pomysł udekorowania pierniczków karmelem. Z dzieciństwa pamiętam jak Babcia robiła karmel, ale lądował on w zupie. Telefon do Dziadka, rodzinnego mistrza pieczenia „na oko” i zawsze pysznie! Dziadek twardo powiedział „ale ja nigdy nie robiłem karmelu”, słuchawkę przejęła Ciocia, która wspomniała o karmelu dodawanym do masy piernikowej… To nie to! Zdezorientowana, wyciągnęłam patelnie, postawiłam na małym ogniu i wsypałam cukier (no przecież tak zawsze wszyscy opowiadali, że robi się karmel). Wszystkiemu przyglądał się mój tata zajadając pierniki, które popijał mlekiem. Tak między nami, to zastanawiam się czy nie jest Św. Mikołajem i nie ukrywał się przed nami sprytnie przez te wszystkie lata (milk and cookies for Santa), hmmm… Zagadka do rozwiązania! I tak zjadając kolejnego piernika tata powiedział, że robił w dzieciństwie taką masę karmelową, ala’ krówka i, że to z masłem trzeba. Szybko zdjęłam cukier z patelni, wrzuciłam 2 łyżki masła i wsypałam cukier na oko 6 łyżeczek. Szybko usłyszałam za dużo masła, za mało cukru. Dosypałam, zaczęłam mieszać, a po chwili tata przegonił mnie sprzed patelni, mówić „ja to zrobię, a Ty zajmij się tym czym chciałaś” – czyli robieniem lukru. Tata dzielnie dosypywał co raz więcej cukru, ciągle powtarzając „za dużo masła dałaś”, a po dłuższej chwili zaczął dumnie mówić „zobacz jakie fajne brązowe się robi, a jak pachnie…”. Pierniki posmarowane lukrem, posypane pokruszonymi migdałami i orzechami laskowymi polałam brązową masą przygotowaną przez tatę. Efekt jest taki, że mamy bardzo dużo karmelu i fajnie udekorowane pierniki 🙂 powrót do dzieciństwa na 100%. Przepisu na karmel Wam nie dam, ale koniecznie porozmawiajcie ze swoimi rodzicami, oni dobrze doradzą. A ja mam nadzieję, że następnym razem będę miała dla Was sprawdzony i dobrze wyliczony przepis na karmel 😉

Miłego wieczoru!

Let it Snow! Let it Snow! Let it Snow!
Let it Snow! Let it Snow! Let it Snow!
Ciasto czekoladowe z kajmakiem. Happy Easter!

Ciasto czekoladowe z kajmakiem. Happy Easter!

For English scroll down.

Piosenka „Singin’ in the rain” Gene Kelly towarzyszy mi od samego rana.

„I’m singing in the rain
Just singing in the rain
What a glorious feelin'
I’m happy again
I’m laughing at clouds
So dark up above
The sun’s in my heart…”

Na stole czekają przepyszne ciasta, beza z ananasem – klasyk cioci Ali (pycha, pycha!!), sernik, ciasto marchewkowe czy czekoladowe z kajmakiem…

Zakładam kalosze, biorę żółtą parasolkę (moje prywatne słońce) i pędzę poskakać po kałużach. Dołączacie? Muszę wyskakać te wszystkie pyszności, które dzisiaj zjadłam. I jeszcze zjem 😉

Ciasto czekoladowe z kajmakiem. Happy Easter!

Ciasto czekoladowe z kajmakiem. Happy Easter!

Już znacie przepis na podstawową wersję ciasta czekoladowego. Kliknijcie tutaj: http://www.flavouravenue.eu/sweetsslodko-mi/chocolate-muffins/

Kiedy ciasto będzie w formie (ok. 17 cm szerokości) dodajcie kajmak (zużyjemy ok. pół puszki kajmaku). Nałożyłam kajmak łyżeczką do herbaty, tak aby tworzyły „płatki kwiatka” na masę czekoladową. Pieczemy w piekarniku nagrzany do 180°C przez 20 minut, po tym czasie zmniejszamy grzanie do 100°C i pieczemy przez kolejne 20 minut.

Chocolate cake with dulce de leche. Happy Easter!

The song „Singin 'in the rain” Gene Kelly has been with me since the morning.

„I’m singing in the rain
Just singing in the rain
What a glorious feelin'
I’m happy again
I’m laughing at clouds
So dark up above
The sun’s in my heart…”

Delicious cakes are waiting on the table, meringue with pineapple – my Auntie Ala classic (yummy, yummy!!), cheesecake, carrot cake and chocolate with dulce de leche…

I put rainy shoes, take a yellow umbrella (my private sun) and hurry to jump in puddles. Do you join me? I need to pop out all the delights I’ve eaten today. And will eat again 😉

You already know the recipe for the basic chocolate cake. Clik here: http://www.flavouravenue.eu/sweetsslodko-mi/chocolate-muffins/

When the dough is in the form (about 17 cm in width) add dulce de leche (we’ll use half of the dulce de leche can). I put a teaspoon of dulce de leche to make a „flower petals” on chocolate dough. Bake in the oven preheated to 180°C for 20 minutes, after this time, reduce the heat to 100°C and bake for another 20 minutes.

Ciasto czekoladowe z kajmakiem. Happy Easter! Ciasto czekoladowe z kajmakiem. Happy Easter!

Piracki strudel z suszonymi owocami

Piracki strudel z suszonymi owocami

For English scroll down.

Wejdź na pokład. Przed nami otwarte wody, sprzyjające wiatry, załoga wątpliwego pochodzenia, stare mapy, kompas i rum. Kierunek: bezludna wyspa, której piaski skrywają skrzynie wypełnione po brzegi soczystymi figami, daktylami i morelami. A to Ci skarb! Arrr! A Wam jaki kierunek wskazała mapa? I… dlaczego skończył się rum? 

Piracki strudel z suszonymi owocami

Składniki:

  • 200 g suszonych daktyli
  • 200 g suszonych fig
  • 200 g suszonych moreli
  • 100 ml rumu
  • 1 opakowanie ciasta filo
  • 25 g roztopionego masła
  • cynamon do posypania ciasta filo

Przygotowanie:

Suszone owoce zalej rumem i zostaw na kilka godzin, najlepiej na całą noc. Następnego dnia przełóż owoce na sitko i odcedź nadmiar płynu. Aromatyczny rum (na mały łyczek) wypij na zdrowie! Piekarnik nagrzej do 180°C. Rozwiń ciasto filo, posyp cynamonem. Owoce wyłóż wzdłuż dłuższego brzegu, zwiń ciasto w rulon. Przełóż na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Posmaruj wierzch ciasta roztopionym masłem. Piecz przez 20 minut lub aż będzie złoto brązowe.

Po ostudzeniu posyp cukrem pudrem.

Piracki strudel z suszonymi owocami

Piracki strudel z suszonymi owocamiPirates strudel with dried fruits

Come aboard. Ahead of us are open waters, favourable winds, a crew of dubious origin, old maps, compass and rum. Direction: uninhabited island, which sands hide chest filled to the brim with juicy figs, dates and apricots. That’s the treasure! Arrr! And what direction did the map show you? And… why is the rum gone?

Ingredients:

  • 200 g of dried dates
  • 200 g of dried figs
  • 200 g of dried apricots
  • 100 ml of rum
  • 1 pack of filo pastry
  • 25 g of melted butter
  • cinnamon to sprinkle filo pastry

Preparation:

Pour rum over dried fruits pour and leave for a few hours, preferably overnight. Next day, put the fruit on a strainer and strain the excess liquid. Aromatic rum (for a small sip) drink for health! Preheat the oven to 180°C. Spread the filo pastry, sprinkle with cinnamon. Place the dried fruits along the long edge, roll the dough into a roll. Put on a baking tray lined with baking paper. Brush the top of the dough with melted butter. Bake for 20 minutes or until it is golden brown.

After cooling, sprinkle with powdered sugar.

Piracki strudel z suszonymi owocami

 

Czekoladowy deser na mleczku kokosowym z suszonymi figami

Czekoladowy deser na mleczku kokosowym z suszonymi figami

For English scroll down.

Po raz kolejny skończyłam czytać „Tajemniczą Wyspę” Julisza Verne’a. Bardzo lubię wracać do książek przeczytanych dawno temu. Odkrywać na nowo tajemnicze zakątki świata, przechadzać się ogrodach pełnych zapachów, rozwiązywać kryminalne zagadki. Do książki „Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi” J. Verne’a wydanej w języku angielskim w 1918 roku podchodziłam już kilka razy. Niekiedy słownictwo mnie zaskakuje, a słowniki nie dają sobie rady. Przedzieram się przez kolejne strony książki i zanurzam w opowieść. Między kolejnymi kartkami pokrzepiłam się czekoladowym deserem z figami, który można zjeść łyżeczką lub wypić. Jego gęstość zależy od mleczka kokosowego, jednak generalnie jest dość gęsty.

Składniki:

  • 200 gramów gorzkiej czekolady
  • 400 ml mleczka kokosowego
  • 2 łyżki kakao
  • 3 łyżki cukru trzcinowego
  • wiórki kokosowego
  • 10 suszonych fig

Przygotowanie:

Rozpuść czekoladę w kąpieli wodnej. Mały garnek ustaw na palniku, wlej mleczko, dodaj cukier, kakao i rozpuszczoną czekoladę. Wymieszaj wszystko aż rozpuści się cukier. Przelej czekoladową masę do małych słoiczków lub kokilek, dodaj pokrojone drobno po dwie figi. Wsadź słoiczki do lodówki na 30 minut. Po tym czasie wyciągni czekoladowy deser, posyp kokosowymi wiórkami i ciesz się chwilą.

Czekoladowy deser na mleczku kokosowym z suszonymi figami

Chocolate dessert on coconut milk with dried figs

Once again I finished reading „The Mystery Island” by Jules Verne. I like to go back to books that I read a long time ago. Reveal the mysterious corners of the world, walk through gardens full of smells, solve criminals puzzles. The book „Twenty thousand leagues under the sea” by J. Verne published in English in 1918 I was approaching several times. Sometimes the vocabulary surprises me, and the dictionaries do not cope with some words. I am Polish, some books which are written in English years, years ago are not that easy to read 🙂 I wade through the pages of the book and dive into the story. Between the pages, I had a small break for a chocolate dessert with figs, which can be eaten with a spoon or drank. Its thickness depends on coconut milk, but generally, it is quite thick.

Ingredients:

  • 200 grams of dark chocolate
  • 400 ml of coconut milk
  • 2 tablespoons cocoa powder
  • 3 tablespoons of cane sugar
  • coconut shreds
  • 10 dried figs

Preparation:

Melt the chocolate in a water bath. Place a small pot on a burner, add milk, sugar, cocoa powder and melted chocolate. Stir until sugar melts. Transfer the chocolate to small jars or chill moulds, add to each finely chopped two figs. Put the jars in the refrigerator for 30 minutes. After this time, pull out a chocolate dessert, sprinkle with coconut shreds and enjoy the moment.

Czekoladowy deser na mleczku kokosowym z suszonymi figami

Ciasto dyniowe z mąką kokosową

Ciasto dyniowe z mąką kokosową

For English scroll down.

Leniwa niedziela. Nie pamiętam kiedy ostatni raz tak pomału mijał czas. Pewnie już zauważyliście, że ja w kuchni wypoczywam. A na parapecie stała piękna, pomarańczowa dynia piżmowa. Przecięłam ją na pół, wrzuciłam do piekarnika i wyszłam z kuchni. Plan był prosty: będą muffiny dyniowe…potem placki dyniowe, ale na słodko czy wytrawne? A może ciasto? Z wielkim znakiem zapytania poszłam przekładać upieczoną dynię do miski, następnie otworzyłam szafkę z różnościami i popatrzyłam na mąkę kokosową… Będzie ciasto!

Ciasto dyniowe z mąką kokosową

Składniki:

  • 300 gramów puree z dyni (pieczona dynia piżmowa przez 30 min w piekarniku nagrzany do 180°C)
  • pół szklanki oleju słonecznikowego
  • 2 jajka
  • szklanka mąki kokosowej (można też użyć zwykłej mąki)
  • ¾ szklanki cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej

Przygotowanie:

Upieczoną dynię rozgniatamy widelce na puree, łączymy z jajkami i olejem. W duże misce łączymy wszystkie suche składniki. Dodajemy mokre składniki do suchych mieszamy. Masę przekładamy do formy (24 cm) i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 20-25 minut.

Podajemy posypane pokruszonymi orzechami włoskimi i z kwaśną śmietaną (może być z cukrem).

Porcja ciasta i film Siedmiu Wspaniałych z 1960 roku – idealny plan na niedzielne późne popołudnie.

Ciasto dyniowe z mąką kokosową

Lazy Sunday. I do not remember when the last time so slowly passed the time. You probably already noticed that I rest the best in the kitchen. And on the windowsill was lying beautiful orange butternut squash. I cut it in half, threw it into the oven and left the kitchen. The plan was simple: pumpkin muffins… then pumpkin hush-browns, but sweet or dry? Or maybe a cake? With a big question mark, I went to put the baked pumpkin in the bowl, then I opened the cabinet with the „differences” and looked at the coconut flour … It will be cake!

Ingredients:

  • 300 grams of butternut squash puree (bake butternut squash for 30 minutes in an oven heated to 180°C)
  • half a cup of sunflower oil
  • 2 eggs
  • a glass of coconut flour (you can use regular flour)
  • ¾ glass of cane sugar
  • 1 teaspoon cinnamon
  • 0.5 teaspoon of nutmeg

Preparation:

Baked butternut squash crush with a fork to get a puree, combine it with eggs and oil. In a large bowl combine all the dry ingredients. Mix dry and wet ingredients. Put the mixture in the cake tin ( approx. 24 cm) and bake in the oven heated to 180 ° C for 20-25 minutes.

Serve cake sprinkled with crushed walnuts and sour cream (with sugar if you like).

Pieces of cake and movie The Magnificent Seven from 1960 is a perfect plan for a late Sunday afternoon.